Andrzej Wrona

Andrzej Wrona
A.Wrona

wtorek, 5 maja 2015

1 rozdział

Wróciłam do domu i od razu przebrałam się w coś wygodnego zobacz.
Postanowiłam mu odpisać, a czemu nie?
On chyba jako jedyny mnie rozumie.. Ciekawa jestem jakby zareagował na to, że jestem siostrą tego sławnego siatkarza?
Odwróciłby się ode mnie?
Mam nadzieję, że nie.. Za bardzo go lubię..
Jednak nie jestem pewna czy on mnie lubi tak samo jak ja jego..
Jakby się o tym dowiedział to pewnie by mnie wyśmiał..
Jaka ja jestem głupia..
Mam głupią nadzieję, że taki mądry chłopak jak on poczułby coś do takiej osoby jak ja..
Takiej pechowej dziewczyny jak ja..
"Hej STARY :D Nie mów na mnie młoda, bo wiesz jak tego nie znoszę.. -.-
Koniec roku, jak koniec roku.. same nudy. Dyrektorka jak zwykle zanudzała, a ja jak zwykle dostałam czerwony pasek i mnóstwo książek.. Kaśka się troszkę wkurzyła, bo zabrakło jej parę punktów do paska, ale postanowiła następny rok nie zawalić.
Trochę się pokłóciłam z Krzyśkiem, ale to już u nas normalne.. Jak jago nie znoszę. A piwko to ja też poproszę ;) Może kiedyś się spotkamy.. W końcu jutro jadę do mojego kochanego wujka.."
Odpisałam mu i postanowiłam wziąć się za pakowanie.
-Oliwio spakowałaś już się, czy mam ci w czymś pomóc?
-Nie spakowałam się jeszcze mamo, ale nie potrzebuje pomocy..
-Na pewno? Przecież tyle masz tych rzeczy do spakowania.. Pomogę ci.
-Nie trzeba mamo. Dam radę.
-No ok, jak chcesz, ale jak coś to jestem w kuchni.
-No dobrze. No to pa
-Ehh..
Jak ja nie znoszę moich rodziców.. No ok, chcą dobrze, ale ja już nie jestem małą dziewczynką, żeby mi pomagać.. Dam sobie radę.
Chociaż jak tak sobie pomyśle to mama chyba mnie najlepiej rozumie..
Stara się nie przypominać mi o śmierci Arka.
Tata coś strasznie milczy..
Ciągle jest w pracy, a jak jestem w domu to albo jest zmęczony albo nie ma czasu..
On chyba mnie za wszystko obwinia.
Nie dziwię mu się..
Gdybym jednak pojechała z nim to może bym mu jakoś pomogła..
Pewnie jak zwykle przeze mnie byśmy wyjechali później, bo znów bym czegoś zapomniała i nie doszłoby do tego wypadku..
Pewnie krzyczałby na mnie przez całą drogę, ale by był teraz przy mnie i pewnie pomagałby mi przy pakowaniu się, żebym niczego nie zapomniała, a jutro z rana pojechalibyśmy razem do wujka Krzyśka i znów byśmy się wygłupiali tak jak dawniej..
Jeszcze w tym roku jest najgorzej, bo muszę jechać z nim do Łodzi za 2 dni, bo się zaczyna sezon reprezentacyjny i musi on być na treningach..
Niby fajnie, ale znów będzie mi brakowało tej gry, tych emocji, tego szybkiego bicia serca..
Nie! Oliwia nie myśl o tym!
To już jest koniec! Nie mogę zacząć grać od nowa!
Nie mogę zrobić  tego Arkowi...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest pierwszy rozdział..
Trochę krótki, ale musicie mi wybaczyć.
Dziękuję za komentarze i proszę o dalsze komentowanie, bo nie wiem czy jest on dobrze pisany i czy nie muszę czegoś poprawić.
Przepraszam za jakieś błędy, ale piszę szybko i mogłam czegoś nie zauważyć.
Pozdrawiam ;*

3 komentarze:

  1. Podoba mi się <3
    Czekam na następny :)

    PS: Proszę Cie o informowanie o nowych rozdziałach a także zapraszam do siebie :
    tu zaczęłam opowiadanie: http://wrytmiesiatkowki.piszecomysle.pl/
    a tu go kończę:http://wrytmiesiatkowki.blogspot.com/

    Pozdrawiam :*
    Kasia.!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już czekam na kolejny rozdział, bo coś czuję, że ten wyjazd sporo wniesie do życia głównej bohaterki!
    Pozdrawiam :)
    http://pelniawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No no Oliwia i Arek *.*
    Szkoda, że Arek nie żyje ale tak właśnie ma na imię chłopak, ktoś mi się podoba a ja jestem Oliwia :)
    Rozdział super to nic, że krótki ważne, że jest ;)
    Liczy się jakość a nie długość :*
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :
    http://volleyball-connects-the-heart.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń